Cała blada spojrzałam na Dawida, który z dumą patrzał na morze. Wtem spojrzałam tam gdzie on i łódź się od razu zapaliła. Staliśmy tak jeszcze z dwie godziny. Słońce zaczęło już chylić się ku zachodowi.
- Dawid chodź wracamy do akademii. - powiedziałam ujmując jego dłoń.
- Poczekaj jeszczę chwilę. - odparł obojętnie patrząc się na morze.
- Chodź już. Stoimy tu już dwie godziny. Dawid proszę. - poprosiłam go błagalnie.
- Ok niech będzie. - rzekł.
- Pamiętaj zawsze będę przy tobie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz