Spojrzałem jej w oczy i nie wiem nie mogłem się nic doczytać jej myśli były takie jakby... zamknięte na klucz który został wyrzucony do Atlantyku przez jakiś statek kosmiczny i nigdy nie odnaleziony.
- Nie wydajesz się być taką... - odpowiedziałem
- Taką czyli jaką? - warknęła
- Ej spokojnie uważam że każdy jest taki jaki jest i powinno się go lubić właśnie za to - uśmiechnąłem się
Dziewczyna dziwacznie się na mnie spojrzała a ja uśmiechnąłem się.
- Przynajmniej jesteś sobą a nie tak jak większość ich - powiedziałem
Wskazałem palcem na grupę dziewczyn.
Eleonora?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz