-Hej, hej spokojnie. - cofnęłam się od niego. Chłopak rzucił się na mnie. Nie odebrałam całej swojej mocy jak widać. Chciał mnie zagryźć, ale obroniłam się ręką a mimo to pogryzł mnie w nią do krwi. - Ej już. Pani Mann! - jego matka zamieniła się w locie i skoczyła między nas, chłopak wycofał się i odzyskał nad sobą kontrolę. - Jest tu jakiś bandaż?
-Jak ty się zachowujesz?! Amy ci życie uratowała, a ty ją gryziesz? Trochę kultury. - kobieta podała mi bandaż.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz