Boże jak on cudownie całuje. Jego miękkie malinowe usta pieściły moje dobre 5 minut, nawet wdarł się językiem głębiej. Oplotłam jego szyję i splotłam palce za jego głową. Po skończonej pieszczocie dotykaliśmy się czołami i spoglądaliśmy na siebie. Jego tęczówki błądziły wzrokiem po całej mojej twarzy. Uśmiechnęłam się lekko.
-Kocham się. - wyszeptałam tak żeby tylko on to słyszał.
<Zac?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz