Potem jak chłopak odszedł wściekła poszłam do swojego pokoju. Nie chciałam nikogo widzieć. Po jakieś godzinie wykąpałam się i poszłam na imprezę wyszaleć się. Wróciłam następnego dnia o czwartej trochę podpita. Nie lubiłam nigdy na imprezie za dużo wypić, bo po co. Tego dnia odpuściłam obie lekcję i spędziłam cały dzień na dworze. Obiad zjadłam w restauracji, bo nie chciałam pokazywać się w szkolę. Następnego dnia normalnie poszłam na lekcję, ale nigdzie nie widziałam Dawida. O dziwo tego dnia byłam na wszystkich lekcjach i dzień upłynął mi miło. Nawet odrobiłam lekcję i położyłam się o normalnej godzinie spać. CO SIĘ ZE MNĄ DZIEJE?! – to pytanie zadawałam sama sobie ciągle. Od tych dwu dni miałam wyrzuty sumienia przez to całe zdarzenie z chłopakiem. Od kiedy ja słuchałam się nauczycieli. To było naprawdę strasznie ciekawe. Następnego dnia zwiałam z dwóch ostatnich lekcji i zatrzymałam się przed pokojem Dawida. Długo namawiałam sama siebie, aby zapukać. W końcu coś we mnie pękło i zapukałam do drzwi. Czekając oparłam się plecami i futrynę drzwi. Po jakimś czasie drzwi otworzył mi zaspany chłopak. Przez kilka sekund patrzeliśmy na siebie. W pewnym momencie spuściłam głowę.
- Co chcesz? – warknął.
- Chciałam Cię tylko przeprosić za moje zachowanie w zdarzeniu, które odbyło się dwa dni temu. A sorry, że cię obudziłam. – powiedziałam. Obróciłam i zaczęłam iść do swojego pokoju.
( Dawid ? )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz