Siedziałam nad klifem w postaci wilka. Rozważałam skoczenie w czarny ocean. Dołączyłam jakiś czas temu do akademii, ale życie w niej nie było idealnie. Nikt ze mną nie rozmawiał, a to doprowadza mnie do szaleństwa. Jakaś mewa przeleciała nad czarną odchłanią.
-Proszę cię nie skacz- usłyszałam jej słowa, ale nie chciała nic więcej powiedzieć i odleciała. Zmieniłam się w człowieka. Jeszcze raz rozważyłam skoczenie. Gdy już miałam skoczyć, ktoś złapał mnie za rękę i pociągnął w swoją stronę, uniemożliwiając mi skok.
-Ałć, to boli- jęknęłam i spojrzałam na kogoś, kto coraz mocniej zaciskał uścisk na mojej ręce. Teleportowałam się za chłopaka, który przyjrzał mi się badawczo.
-Dzięki za ratunek, którego nie potrzebowałam- szepnęła i odwróciłam się na pięcie i ruszyłam w stronę akademii.
<Jakiś chłopak?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz