- Nie potrzebuję litości- warknąłem pod nosem.
Wypuściłem powietrze nosem i ruszyłem dalej. Znalazłem się za budynkiem szkoły. Wspiąłem się po drabince na sam dach, gdzie było dosyć wysoko. Usiadłem tak, że nogi zwisały mi w dół. Nie było tam nikogo. I dobrze. W sumie kto przychodzi w takie miejsca. Przynajmniej mogłem w spokoju zapalić papierosa. Wyjąłem zapalniczkę i zapaliłem, wkładając ją z powrotem do kieszeni. Jak się po chwili spodziewałem, przylazła za mną tu ta niezdara. Już wcześniej wiedziałem że za mną szła, ale myślałem że da mi spokój.
- Przestaniesz za mną łazić?- warknąłem przez chwilę patrząc na nią kątem oka, a potem kierując wzrok gdzieś w dal i wypuszczając dym z ust.
<Allijay?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz