- To raczej nie powinno cię interesować- wypuściłem dym w jej twarz.
- Ale interesuje- odparła.
- No to już twój problem. Poza tym staram się jakoś powstrzymywać, ale wiedz, że teraz. Właśnie w tej chwili, w mojej głowie giniesz marnie topiona przeze mnie- mruknąłem i wstając odszedłem gdzieś dalej.
Doprawdy, dlaczego akurat mnie się uczepiła, co? Ja przecież tak bardzo nie lubię być w towarzystwie... Tym razem, żeby już mi nie przeszkadzała użyłem swojej mocy znikania. Dobrze że skończyłem już palić, bo tak to by znalazła mnie znowu po dymie. Przysięgam, że jeśli jeszcze raz za mną przylezie, to przywalę jej w twarz, albo zrzucę z tego dachu.
<Allijay?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz