Przyjemniaczek... Wiedziałam już wielu ludzi, grożenie mi czy walka nie są mi obce. Jednak, ten chłopak wyglądał na pozera popisującego się przed znajomymi (ewentualnie samym sobą bo chyba nie miał znajomych)
-Po pierwsze - zagrodziłam mu drogę - Nikt nie będzie mnie obrażał - Mój ton był dość spokojny, natomiast chłopaka świerzbiły ręce.
-A po drugie nikt nie będzie mi groził - mój głos był szorstki, ale nie agresywny
-A ni by co mi zrobisz ? - zakpił
-Hmm, jeszcze nie wiem - odparłam wymieniając w głowie wszystkie starożytne tortury - Ale prawdopodobnie nic, ponieważ nie mogłabym zniżyć się do twojego poziomu.
Chłopak już się na mnie zamachną, ale akurat wtedy, przechodziła nauczycielka.
-Alan! - no cóż, chyba nie była w nastroju
-Czy coś ci zrobił ? - spojrzała na mnie
-Ależ nie, on tylko odganiał muchę - musiałam powstrzymywać się od śmiechu, Alan patrzył na mnie ze zdziwieniem.
-No...Dobrze, ale gdyby coś się działo powiedz mi - odparła, przyglądała nam się przez chwilę, po czym odeszła.
-Później mi podziękujesz - mrugnęłam do niego i ruszyłam swoją stronę
<Alan? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz