Hmm, chodzenie za nim było tak jakby nieświadome, znaczy się po części. Był ciekawą osobą, a takie zawsze lubiłam...
-Wyglądasz słodko kiedy tak się złościsz - zachichotałam
Chłopak warknął. Miałam lekką ochotę go stąd zepchnąć, ale jeszcze nie chcę iść do więzienia.
Usiadłam obok niego.
-Jestem Allijay - odparłam
-Nie chcę z tobą rozmawiać - rzucił - Po co tu przylazłaś ? Widać stracił wszelką nadzieję, na zgubienie mnie.
-Cóż, sama nie wiem, ale żadna osoba, która mi groziła, nie odpuściła mi bez walki, więc no... Jednak nie jesteś taki agresywny - zaśmiałam się
-Mam pytanie - zaczęłam, a chłopak spojrzał na mnie z miną.. No cóż trudno mi ją opisać. - skoro nie lubisz ludzi, dlaczego tu jesteś? Po co chodzisz do szkoły ?
-Skąd... - nie skończył przerwałam mu - widziałam cię w oknie.
<Alan?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz