No cóż nowe miasto-nowe życie.
Do szkoły chodzić nie zamierzam - strata czasu, mimo iż jestem inteligentna, nie czuję potrzeby pogłębiania wiedzy, jeśli będę chciała się czegoś nauczyć, zrobię to sama i po swojemu.
Hmm zmierzam właśnie do swojego pokoju, tak do mojego pokoju, do którego nie posiadam kluczy, zostałam powiadomiona, że są w zamku, więc od razu ruszyłam schodami na trzecie piętro. No nie powiem, budynek od wewnątrz przyjemny.
Na razie nie chciałam nikogo poznawać i nie zapowiadało się, że zechcę... Nowe osoby są dziwne, i uważają za dziwną mnie dosłownie po kilku minutach rozmowy. Potrzebę kontaktu zaspokajam z magicznymi stworzeniami - najlepsze towarzystwo na świecie.
To tu! Mój pokój, no nie do końca w moim stylu, ale nie powinnam wybrzydzać skoro mama załatwiła mi wszystko za darmo. Do prazy mi się nie pali.
Rzuciłam torby na łóżko, zajrzałam do łazienki i wyszłam zamykając drzwi na klucz.
Spoglądałam kontem oka na chłopaków, stojących przy oknach, palili papierosy... To mnie zawsze odrzucało, palenie dla szpanu, ale nie będę się wtrącać.
I nagle bum! Wpadłam na kogoś! Świetnie, znów będę musiała rozpocząć niezręczną rozmowę z mojej nieuwagi...
<Ktoś ? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz