Wkurzyłęm się strasznie ale i też posmutniałem jej słowami. No idobra że to powiedziała spokój chociaż będę miał. Nagle znowu ktoś wszedł nawet nie spojrzałem na tą osobę
- zapomniałaś czegoś - warkłem
-nie - odparła
Spojrzałem na osobę
- cześć brat, kto to był - zapytała moja siostra
- nikt ważny - powiedziałem niechętnie
- raczej chyba ważny bo w tedy tak ostro się denerwujesz - zauważyła
- ale jest nikim dla mnie ważnym i koniec - powiedziałem
- dobrze spokojnie, jak się czujesz - spytała
- hujo*** - odparłem
- a nie mówiłam ż ete wyścigi cię zabiją - spytała
- Nina błagam nie mów mi kazań
- dobrze
- a wogule idź na lekcje bo się spóźnisz - powiedziałem
- a ty ?
- co ja ?
- wywalają cie podobno - odparła
- no i co ? nie potrzebna mi jest ta szkoła - powiedziałem
- ja bym wolała żebyś został
- to chyba ty
- nie tylko - oświadczyła - ja sadam lekcje mam
Pocałowała mnie w czoło i wyszła, w końcu zostałem sam wreszcie cisza...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz