niedziela, 22 marca 2015

Od Renee cd Dawida

Kiedy on nie patrzał na mnie ja patrzałam na niego. Było mi go troszkę szkoda. Gdy on spojrzał mi w oczy odwróciłam wzrok.
- Po co pojechałeś na te cholerne wyścigi, co? – spytałam go obojętnie.
- Nie chciało mi się iść na nudne lekcje. A tak w ogóle po co ja ci odpowiadam. Jesteś moją matką czy co? – warknął na koniec. Miałam już dość.
- Martwię się o ciebie deb.ilu. – powiedziałam w końcu. – A wiesz zrobiłam błąd, że tu przyszłam. Chyba tylko ja w akademii przejęłam się tobą oprócz nauczycieli. Powiedz prawdę, że nawet twój braciszek Cię nie odwiedził. – odparłam wstając z krzesła.
- Masz rację nikt się mną nie przejął, ale ja mam to gdzieś. Mam gdzieś tą debilną akademię, nauczycieli i uczniów. Mam dość tych pojeba.nych ludzi, którzy przejmują się moim losem! – powiedział głośno. Ostatnie słowa nawet mnie zabolały.
- Czyli twoim zdaniem jestem poje.bana tak? – spytałam. – Żałuję, że Cię poznałam! – krzyknęłam i wyszłam zostawiając go samego.

( Dawid? Dodałam trochę akcji ^^ )

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz