-Ja nie mogę. - mruknęłam idąc za Zac'iem. Jakoś niespecjalnie bałam się go. Znalazłam go w lesie. Siedział na urwisku z nogami zwieszonymi w dół zbocza. Pociągał nosem lekko.
-Wszystko w porządku? - zapytałam cicho i kojąco.
-Nic nie jest w porządku. To wszystko to moja wina.
-Jakbyś tam nie polazł nic by się nie stało to fakt, ale słuchaj Katy jeszcze żyje. Ledwo ale żyje. Musisz być dla niej silny. Zrozum ona liczyła na te zaręczyny... potem zerwała z tobą dla twojego dobra, nic by u niej nie wykryli i wypuściliby ją. Żeby odciągnąć uwagę naukowców od ciebie zrobiła sobie wielką krzywdę. Z resztą widzisz w jakim jest stanie. Wtedy mogłam wkroczyć do akcji tak? Zabrałam Cię stamtąd i mimo jej błagań, że mamy ją zostawić, że nie ma po co żyć. Segolia przetransportowała ją tutaj dla ciebie. Walczy dla ciebie o życie rozumiesz?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz