Uśmiechnęłam się lekko do chłopaka. Ten pierwszy raz nie unikał mojego wzroku.
- To mnie wtedy poniosło Dawidzie. To ja cię oczerniłam. – powiedziałam zarzucając mu na ramiona swoje ręce.
- Czyli wybaczasz m? – spytał.
- już to dawno zrobiłam. – odpowiedziałam całując go w usta. – Będziesz się uczył tutaj w akademii, bo sama siedzę na lekcjach i nie mam się z kim kłócić.
- Może wrócę. Muszę się zastanowić Renee. – rzekł opierając swoje czoło do mojego.
- Proszę niech będzie po staremu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz