Spojrzałam na chłopaka z dumną miną. Nie miałam pewności czy mogę mu zaufać. Gdy tak stałam podparta plecami o drzewo wbiłam wzrok w ziemię. Chłopak podszedł do mnie i ujął moją twarz. W końcu spojrzałam na niego.
- Ufasz mi Renee? – spytał mnie.
- Pewnie, że Ci ufam, ale to co się o tobie dowiedziałam wyprowadziło mnie z równowagi. – odpowiedziałam smutno.
- Oj nie przejmuj się tym co inni mówią. – powiedział.
- Nie będę się przejmowała. Mam gdzieś innych. Liczysz się tylko ty. – szepnęłam.
- Idziemy zjeść obiad, bo chyba samym jabłkiem najeść się nie można?
- Ta idziemy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz