Uśmiechnęłam się do niego i położyłam się na łóżko. Dawida naprawdę zmęczyła podróż do chaty ze mną na rękach.
- Dobranoc. – powiedziałam patrząc się na niego.
- Wzajemnie. – odpowiedział kładąc się i zamykając oczy. Patrzałam na niego przez jakiś czas. Słodki był jak spał. Po jakieś godzinie też znowu zasnęłam. Rano obudziły mnie świecące mi prosto w oczy promienie słoneczne. Cały czas patrzałam w sufit zaspana, ale w pewnej chwili poczułam, że Dawid na mnie patrzy.
- Dobry śpiochu. – powiedziałam uśmiechając się.
- Która jest godzina? – spytał przeciągając się leniwie.
- Poczekaj. – rzekłam i wyciągnęłam telefon z kieszenie jeansów. Gdy zobaczyłam, która jest godzina zaniemówiłam. – Jedenasta czterdzieści.
- Przespaliśmy pół soboty. – mruknął siadając na łożku.
- Jak widzisz tak. Nie chce mi się nic robić.
( Dawid ? )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz