Wtem samochód zatrzymał się przed bramą jakiegoś wielkiego budynku. Jak zawsze mając wszystko gdzieś zaczęłam odpisywać na SMS mojej przyjaciółce. Wtem drzwi od mojej strony otworzyły się i zobaczyłam, że była to moja droga mamusia, która mnie się wyrzekła. Szybko wyłączyłam muzykę i schowałam słuchawki do torby.
- Renee wysiadaj śpieszę się. – fuknęła kobieta, którą uważałam za matkę.
- Odwal się ode mnie. – odparłam obojętnie wychodząc z samochodu biorąc słowną torbę. Poszłam na tył samochodu i z bagażnika wyciągnęłam swoją niewielką walizkę z rzeczami.
- Personel akademii wie, że masz przyjechać. Masz zgłosić się tylko po klucz do pokoju. – powiedziałam wsiadając do auta.
- Nara. – mruknęłam idąc w stronę drzwi budynku. Szybko weszłam do środka i odnalazłam sekretariat. Od razu dali mi klucze a ja wzięłam je i poszłam dalej. Szybko znalazłam odpowiednie drzwi. Gdy weszłam do pokoju od razu zaczęłam rozglądać się dookoła. Nie powiem pokój był nawet ładny. Otworzyłam okno, aby wywietrzyć trochę pokój. Widok z okna był taki sobie. Postanowiłam iść przejść się do parku. Włożyłam do kieszeni jeansów telefon i wyszłam . Szybko znalazłam się w parku. Idąc wpadłam na kogoś.
- Sorry. – odparłam patrząc na osobę.
( Dawid ? )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz