Wróciłam do pokoju i się rozpakowałam, ogarnęłam włosy no i makijaż - trzeba jakoś wyglądać.
Jeść- tak to zdecydowanie to czego chcę. Poszłam do jakiejś knajpy i zamówiłam kebaba.
-Pycha - mruknęłam do siebie, pochłaniając obiad.
Zjadłam dość szybko, więc teraz trzeba spalić obiad! Pobiegłąm do lasu a kiedy już weszłam wystarczająco głęboko zamieniłam się w wilka. I wtedy poczułam znajomy zapach
-Czas spokoju miną - zachichotałam (boże gadam do siebie. Jak bardzo jest ze mną źle?)
O tu jest! Alan! We własnej wilczej osobie. No więc moje powitanie wyglądało tak, że rzuciłam mu się do gardła.
-Jakim cudem?! - warkną jego sierść na karku się zjeżyła - Nie możesz się ode mnie odpiep.rzyć?!
Usiadłam na ziemi:
-Dlaczego nie chcesz się z nikim zapoznawać? - zaczyna filozoficzna wypowiedź Jay - Zakładasz z góry, że wszyscy są irytujący i głupi, kiedy sam nie jesteś od nich lepszy. Każdy człowiek (wilkołak również) ma potrzebę kontaktów z innymi (rozmawianie ze sobą się nie liczy, jeśli to robisz natychmiast zgłoś się do wydziału psychiatrycznego w twojej okolicy) jeśli jej nie zaspokoi dostaje depresji. A tego nie chcesz? Prawda? Nikt nie chce mieć myśli samobójczych (chcesz popełnić samobójstwo ? Zadzwoń dostarczę ci żyletkę lub stołek i sznur opcjonalnie załatwię ci pokój na minimalnie 20 piętrze)
<Alan? Tak Jay nie myśli o tej porze
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz