sobota, 21 marca 2015

Od Layli cd Emanuela

Po dość dziwnym spotkaniu pojechałam na przejażdżkę. Wróciłam bardzo późno, wzięłam prysznic i położyłam się spać. Nic nadzwyczajnego.
Następnego dnia obudziłam się dość późno, ubrałam się w jeansy i szarą bluzę brata, była na mnie troszkę za duża. Spięłam niesforne włosy w wysoki kok i wyszłam pokoju. Po drodze zabrałam kurtkę i wyszłam na dwór. Było dość ciepło jak na zimę.
Rozejrzałam się wokół i zauważyłam jakiegoś chłopaka. Kiedy zaczęłam podchodzić bliżej skojarzyłam, że jest to ten sam osobnik którego spotkałam wczoraj. Zaczęłam podchodzić coraz bliżej i bliżej. Ten jednak się nie odwrócił. "Nie słyszy mnie czy co?" pomyślałam. Kiedy byłam tuż za nim zajrzałam mu przez ramię.
- Ty malujesz? – Powiedziałam prawie mu do ucha. W tym momencie upuścił on swój szkicownik.
- Tak…. A przynajmniej, przed chwilką malowałem. - Odwrócił się i podniósł swoją rzecz, kiedy zorientował się kim jestem.
-Wybacz nie chciałam Cię wystraszyć. - Uśmiechnęłam się przyjaźnie.
-Nic się nie stało.
-Tak w ogóle my się nie znamy. Jestem Layla, a Ty?
-Emanuel.
-Chyba nie jesteś stąd, co?
-Nie, jestem z Korei. A Ty?
-Z Bostonu.
-Zadajesz dużo pytań.
-Jestem ciekawa po co inni przyjechali do tej akademii i skąd są. - Uśmiechnęłam się delikatnie.
Emanuel?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz